Długotrwały gorąc i susza, a potem nagłe ochłodzenie wykończyły chyba dolnośląskie grzybnie. Zdaje się, że sezon w naszym regionie można już powoli zacząć uznawać za jeden z najgorszych kiedykolwiek. Teraz, kiedy powinien być w swoim kulminacyjnym rozkwicie, napełniać nasze serca radochą, a kosze grzybami, staje się coraz bardziej jasne, że w 2018 dolnośląscy grzybiarze nie zaznają raczej spełnienia.

Moje ostatnie dwa wypady na grzyby

1. Góry Bystrzyckie – pojedyncze prawdziwki

4 prawdziwki, ot całe zbiory w Górach Bystrzyckich w ostatnim dniu września. Pół prawdziwka na osobogodzinę w szczycie sezonu?! Granda! Efekty uboczne:

  • ruch w moim internetowym interesie (tyleż lajków, co hejtu pod zdjęciami z wyprawy – o czym może innym razem słów parę; zasięg posta w każdym razie rekordowy jakiś).
  • pierwsze odpalenie suszarki do grzybów i małe zapasy na zimę 😀
  • odkryty przepiękny las bukowo-świerkowy w Nowej Bystrzycy, będzie jeżdżone w lepszych czasach! I myślę, że będzie tam m-a-g-i-a!

2. Z Anglii do Milicza – pierwsze kanie w tym sezonie

W drodze powrotnej z kilkudniowego wypadu do Anglii, już gdzieś tam nad Kanałem La Manche, dobrze wiedziałam, jak spędzę resztę dnia. Na lotnisku kiss & let’s go to Milicz:)

Widziałam doniesienia o kaniach w dolnośląskim, więc nie mogłam spokojnie wysiedzieć w aucie! Pierwsza wypatrzona kania: chwilę za Trzebnicą. Wytrzeszcz oczu i wszystkie rowy moje 😀

Owszem, kanie faktycznie pojawiły się u nas w regionie, ale poza tym dalej beznadziejnie! Całe niedzielne zbiory to kilkanaście kani, 2 szmaciaki gałęziste (zwane współcześnie siedzuniami sosnowymi, kurcze – ja nie kupuję tej nazwy!), 2 podgrzybki i 3 maślaki. Oraz grupa fotogenicznych czernidłaków kołpakowatych do zdjęć.

Sytuacja w innych regionach

W innych regionach jest lepiej. Ruszyło pomorze, ruszyło mazowieckie, łódzkie i wielkopolskie. Cały czas działa świętokrzyskie i małopolskie.

Będą w ogóle te grzyby w tym roku?

No więc oczywiście, że się jeszcze nie wypisuję z tego sezonu! Kiedy tylko stanie czasu, będę jeździć, licząc na choć jeden porządny wypad przed zakończeniem sezonu.

Darz Grzyb!