W zeszłym tygodniu, praktycznie od razu po powrocie z Beskidu Niskiego, wybrałam się raz jeszcze w lubuskie lasy.

W głowie wciąż miałam ten niesamowity wysyp z początku października, z którego zrezygnowałam na własne życzenie, przenosząc się w Beskid Niski właśnie.

Tak bardzo chciałam zaliczyć jeszcze „mainstreamowe” gatunki grzybów, po tych dwóch tygodniach prawie wyłącznie z rydzami. W Beskidzie wydawało mi się, że prawdziwki, podgrzybki i kozaki zniknęły bezpowrotnie z tego świata!

Tak było w lubuskich lasach w drugiej połowie października 2019

Trójpak: Brody, Kosarzyn, Zielona Góra

Brody

Zaczęliśmy w Brodach. I to był dobry, pozytywnie nastrajający początek czterodniowej wędrówki po lasach. W Brodach w zeszłym tygodniu wciąż był wysyp grzybów! Bez problemu udało nam się nazbierać kilka koszy grzybów i przekazać je do zaprzyjaźnionej restauracji.

Rosły przede wszystkim podgrzybki brunatne, od ślicznych, zamszowych maluchów, do starszych egzemplarzy. Ale ogólnie było bardzo różnorodnie. Poza podgrzybkami, też borowiki szlachetne, borowiki ceglastopore (!), kanie, cała masa koźlarzy, maślaki, gąski zielone, sarniaki dachówkowate i … jeden pieprznik <3

Kosarzyn

Aż trudno mi samej uwierzyć, że to było moje jedyne tegoroczne grzybobranie w Kosarzynie! Kosarzyn dostał w tym roku znowu w dupę z powodu suszy. Byłam raz wcześniej z siostrą i trafiłyśmy w sam środek bezgrzybia.

Dobrze że odbił się od dna choć pod koniec sezonu. Było niezmiernie sucho, aż dziwne, że cokolwiek rosło. Mniej niż w Brodach, ale udało się zapełnić nowy, spory kosz różnorodnymi gatunkami grzybów. Wyszło nam naprawdę kolorowo😊 Między innymi dzięki, uwaga, rydzom! A trójca: rydze, pierścieniaki grynszpanowe i gąski zielone – wyjątkowo udane zestawienie kolorystyczne.

Zielona Góra

Największe zaskoczenie i rozczarowanie, w Zielonej Górze sezon dobiega do końca, pieprznik prorokuje. Absolutnie bez porównania do tego, co tam się działo zaledwie 3 tygodnie wcześniej. Przewaga starych podgrzybkowych kapci. Udało się nazbierać na przysłowiowy „sosik”, niewykluczone że ostatni w tym sezonie.

Ciekawa jestem jak dalej potoczą się sprawy? Czy pojadę jeszcze na grzyby, czy przez najbliższe miesiące będę szukać nadrzewniaków we wrocławskich parkach?:)