GRZYBY

Kosarzyn

17 października 2016

Zastanawiałam się, o czym mógłby być pierwszy post. Mój Boże – przecież to oczywiste! Przecież to jasne jak słońce! Napiszę o Kosarzynie! Post będzie totalnie emocjonalny i totalnie subiektywny, wybaczcie.

Kosarzyn: mój czarodziejski las, moja grzybowa mekka, moja święta ziemia. Las, nad lasem, któremu żaden inny las nie może dorównać, a każdy inny las jest do niego porównywany i może być zaakceptowany i choć trochę polubiony tylko wówczas, gdy do kosarzyńskiego jest podobny.

To w Kosarzynie wszystko się zaczęło, tam złapałam grzybowego bakcyla, tam dopadł mnie wieczny, grzybowy niedosyt, by już nigdy, zdaje się, nie odpuścić. To tam zrodziła się moja największa pasja – grzyby. A było to lat trzydzieści parę temu, gdy mieszkałam z rodzicami w ośrodku wypoczynkowym w środku lasu, właśnie w Kosarzynie. Ojciec był tam „kierownikiem żywienia” (haha!), karmił wczasowiczów i „kolonistów” spędzających lato nad jeziorem Borek.

Kosarzyn znajduje się w województwie lubuskim, 13 km od Gubina, tuż przy granicy polsko-niemieckiej.

W Kosarzynie nauczyłam się rozpoznawać grzyby. Do tej pory jestem wierna tym gatunkom, które pokazali mi wtedy rodzice. Choć rozpoznaję znacznie więcej, zbieram właściwie tylko prawdziwki, podgrzybki (najchętniej na grubych nóżkach), kozaki (najlepiej czerwone i pomarańczowe), kurki (pieprzniki!), kanie i maślaki, a przedstawicieli wszystkich tych gatunków najbardziej lubię, jak są młodzi i jędrni.

Kosarzyńskie lasy są sosnowe, rosną na piaszczystym podłożu. Ich poszycie jest bezkrzaczaste, beztrawiaste, bezjagodzinowe. Pokryte igłami, szyszkami i gałęziami. Najbardziej lubię zagajniki, przepięknie otoczone brzózkami. Znaleźć tam można cud-miód prawdziwki i kozaki. Też maślaki, długo przeze mnie niedoceniane, lecz ostatnio odkryłam, że są to jedne z najsmaczniejszych grzybów. Omlet z maślakami – pycha!

Drugim moim ulubionym miejscem są leśne drogi, często oddzielające młodniki od wysokich lasów. Na takich drogach potrafi być najwięcej grzybów! Zbieranie grzybów wzdłuż leśnych dróg to metoda mojej mamy, lubię tą metodę.

Wreszcie są też stare, wspaniałe, dostojne lasy sosnowe, które dają prawdziwki, kurki i podgrzybki. No i nie trzeba się w nich czołgać, jak w zagajnikach, choć ja czołgam się z przyjemnością, w lesie całkiem tracę głowę i resztki zdrowego rozsądku.

Do Kosarzyna mam ponad 200 km, ale jak las wzywa, jadę tam bez wahania i wracam jeszcze tego samego dnia wieczorem do Wrocławia, do domu.

Każdy inny las jest tylko namiastką kosarzyńskiego, porównania zawsze wypadają na korzyść tego drugiego. Z czasem udało mi się dość polubić lasy koło Milicza, zwłaszcza te ich fragmenty bardziej sosnowe, bez domieszki lasów liściastych. Do Milicza mam znacznie bliżej niż do Kosarzyna. No cóż – ja i milickie lasy to taki trochę związek z rozsądku. Wspaniałe i zdumiewająco podobne do Kosarzyna są Bory Dolnośląskie, bardzo je lubię, a z Wrocławia można się do nich dostać w ciągu półtorej godziny.

Myślę że każdy grzybiarz ma taki swój Kosarzyn. Dla jednego będą to lasy w górach, dla innego lasy bukowe. A każdy jest pewnie do swoich lasów przywiązany tak, jak ja do mojego Kosarzyna… Wszystko bierze się z emocji, tradycji, naszego pochodzenia, naszej przeszłości. Ze mnie Kosarzyna nie da się wykorzenić. Wrósł we mnie na amen i nic tego nie zmieni.

 

You Might Also Like

7 komentarzy

  • Reply Paweł 4 stycznia 2017 at 18:21

    Moim Kosarzynem jest Bukowina Sycowska. Tam wszystko się zaczęło. 😉

    • Reply pieprznik 4 stycznia 2017 at 19:24

      Tak mi sie wlasnie wydawalo po Twoich wpisach na grzyby.pl Zatem masz troche blizej do swojego ulubionego lasu!

  • Reply megalo 12 lipca 2017 at 19:18

    A ja mam kilka, bo choć pierwszego grzyba znalazłam w Puszczy Goleniowskiej w wieku 6 lat (i wcale nie był to podgrzybek, tylko kania), to jednak wielki sentyment mam do lasów w okolicach Chrośnicy (k. Nowego Tomyśla), gdzie przyjaciółka uczyła mnie kurek, do otuliny Borów Tucholskich w okolicach Funki (moje lasy, moje, moje! – też kurkowe), ale… Ale teraz mieszkam na wsi, zupełnie gdzie indziej. Nowe lasy są niezwykłe, nigdy nie znałam takich. Znałam tylko jasne, świetliste, jak Twoje, sosnowe, a moje obecne są mroczne, bajkowe, stare, dużo w nich ciemnych polan ze starymi jodłami, wiele traw, miejsc podmokłych, gdzie mieszkają daniele, młodników… Dużo starych, ogromnych dębów. Kiedy pierwszy raz pojechałam tu na grzyby, po 20 minutach wpadłam w panikę. Byłam sama, ale głośno powtarzałam, mówiąc do lasu: “Mów do mnie, mów do mnie!”. On coś tam mówił, ale ja nie rozumiałam, nie znałam takiego typu powiązań mikoryzowych i innych. Nie wiedziałam, gdzie pójść, gdzie czego szukać. Wtedy zdecydowałam, że będę się uczyć, bo inaczej nic nie znajdę. Poznałam opieńki, gołąbki, ucho, boczniaki, wiele nieznanych mi wcześniej podgatunków grzybów, które gdzie indziej zbierałam, ale jednak odmienne. A i te, które znałam wcześniej zaczęły się “ujawniać”. To moje magiczne lasy, bo nauczyłam się z nimi rozmawiać, a było to trudne. Może po prostu mocno się przywiązałam, bo to było wyzwanie…? Może.

    • Reply pieprznik 12 lipca 2017 at 21:40

      Piękna opowieść <3 Zazdroszczę i podziwiam, że zakolegowałaś się z nowymi lasami. Tam musi być naprawdę bajkowo...

      Ja też od jakiegoś czasu "otwieram się" na nowe gatunki. Może nie tyle co z konieczności, ale z ciekawości.

      Np wiem doskonale, że jak znajdę rydza, to jest to rydz, ale zawsze bałam się spróbować, bo nigdy nie zbierałam.

      W tym roku chcę to zmienić. Chcę też poznać smak czernidłaka kołpakowatego, tak chwalonego przez grzybiarzy. On u mnie nieraz rośnie w ogrodzie, a ja go zawsze omijam szerokim łukiem.

      Smardza już zjadłam. I jakoś przeżyłam:) Ale więcej już chyba nie zjem, bo mi nie podpasował.

      Megalo, życzę Ci wielu kolejnych wspaniałych wypraw grzybowych i do Matki Natury <3

  • Reply » Zakończenie Tour De Las & Grzyb 2017.Paweł Lenart 9 listopada 2017 at 15:00

    […] wieku? Bukowina to dla mnie jak Kosarzyn dla zaprzyjaźnionej Marianny z bloga pieprznik.pl ( https://pieprznik.pl/2016/10/kosarzyn/ ) lub dla Marzeny i Maćka góry i Beskidy z Beskidzkiej Salamandry (  […]

  • Reply wojek 17 maja 2018 at 22:03

    Witaj Marzenko:)
    Dzięki za piękny artykuł:) Ty masz swój Kosarzyn, Paweł Bukowinę Sycowską, ktoś wspomniał o Borach Tucholskich, Maciek “Tazok” ma swoje Beskidy a ja cóż często wybiegam myślami hen na wschód na nasze Kresy Wschodnie, do Puszczy Knyszyńskiej, tam gdzie praktycznie się wychowywałem. Poznawałem nie tylko grzyby, ale naszą przyrodę, piękny pierwotny las. Ech kiedy wspominam nazwy Supraśl (rzekę i miasteczko), Narew, Sokołdę, Wasilków, Ponure, Odrynki, Biebrzę z jej bagnami… dla wielu to tylko zwykłe nazwy geograficzne natomiast u mnie budzą burzę wspomnień.
    Serdecznie pozdrawiam

    • Reply pieprznik 17 maja 2018 at 22:41

      Hej Wojku:) (Marzenko?:) nikt mnie jeszcze tak nie nazwał).
      Twoje nazwy też mi brzmią magicznie! Bardzo bym tam chciała pojechać!…

      Dokładnie, każdy z nas ma swoje ukochane miejsca…
      szalenie się zdziwiłam i ucieszyłam, że już dwie osoby poza mną tak bardzo kochają i wspominają Kosarzyn.

      Dobranocka.

    Skomentuj

    Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.