LIFESTYLE NATURA

W Oli magicznym (niemieckim) sadzie

7 września 2018
w sadzie

Słuchajcie, chciałabym Wam napisać o grzybach, ale tam gdzie byłam, grzybów nie ma. Tak bardzo nie ma, jak jeszcze chyba nigdy.

No to wrzucę Wam parę fotek fajnych dziewczyn;) A na grzyby czekamy dalej. Przynajmniej w lubuskich, ciężko doświadczonych wielomiesięczną suszą, lasach.

W sadzie

Zabrała mnie moja siostra Ola tam, gdzie wcześniej zrobiła przepiękną, klimatyczną sesję ślubną swoim klientom (nie, nie tym krowom ze zdjęcia poniżej). Dotarłyśmy tam w ostatnich promieniach późno letniego słońca (słońce zachodzi już znacząco wcześniej!). Przeurocze miejsce, resztki złotego światła, i my – dwie wariatki, które z aparatem i w Naturze zawsze dobrze się bawią.

Na szczęście nie przyszedł nas przegonić niemiecki rolnik 😀 Wygoniła nas stamtąd dopiero sama noc.

I w lesie

Kosarzyńskie lasy, które ciągną się na granicy polsko-niemieckiej świecą grzybowymi pustkami. Pod nogami przyjemnie chlupotało, bo poprzedniej nocy wreeeeeszcie lało. Ale czy zaowocuje to grzybem w najbliższych dniach? Bo ten deszcz to znowu tylko raz. A potem znowu upał.

Co za lato!

You Might Also Like

4 komentarze

  • Reply Hanna Stecyszyn 7 września 2018 at 17:33

    Zero grzybów. Prawie zero deszczu. Milion procent suszy w lasach. Nawet „psiurów” nie ma. Bu. 🙁

    Piękne dziewczyny,
    piękne wróżki,
    piękne zdjęcia
    na otarcie łez. 🙂

    • Reply pieprznik 16 września 2018 at 21:29

      Ech…
      I dla mnie takie tematy „niegrzybowe” na otarcie łez. Parszywy ten rok, jak chodzi o grzyby. Całkowite przeciwieństwo poprzedniego…

  • Reply Małgosia 7 września 2018 at 17:44

    Jezu, Marianna! Jaki fajny wpis i cudowne zdjęcia! W siostrach SIŁA i MOC (-:

    Pozdrawiam

  • Skomentuj

    Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.