Spędziłam wczoraj kilka godzin w podmilickich bukowych lasach i choć krajobrazy zdecydowanie bardziej zimowe, niż wiosenne, pieprznik (Wasz wrocławski świstak :D) wyczuwa, że wiosna w tym roku również przyjdzie.

Szwendałam się przez kilka godzin po lesie, trochę bez sił, trochę bez celu, a trochę z nadzieją znalezienia zimowych grzybów.

Nie powiem: zaczęłam ambitnie – od drzemki w aucie 😀 Ale ten szum starych buków, to ciepłe słońce, takie to wszystko było kojące.

Mimo że temperatura grubo powyżej zera, w lesie wciąż sporo całkiem dobrze trzymającego się śniegu, lód na leśnych ścieżkach. Żadna młoda roślinka nie ma z tym wszystkim jeszcze szans.

Ale za parę weekendów pojadę oglądać zawilce, a jak mi się poszczęści, może znajdę stanowiska dzikich przebiśniegów. W moim ogrodzie życie powoli wzrasta, listopadowy zryw z zasadzeniem kilkuset cebulek wiosennych kwiatów na pewno nie będzie kompletnym fiaskiem, bo niektóre z nich już się pokazują.