Późno w tym roku, bo dopiero w drugiej połowie września, ruszył sezon grzybowy w Miliczu. Robiłam wcześniej kilka razy rekonesans, chociaż bez żadnych większych nadziei. Zawsze materializowały się najgorsze, możliwe scenariusze: totalne bezgrzybie, wszystko uśpione suszą, czekające na lepsze czasy, niższe temperatury, i deszcz! Na całą wcześniejszą część sezonu grzybowego 2019 przerzuciłam się w góry. Potem na chwilę na Kaszuby, i tam zaczęły do mnie docierać doniesienia, że i nizinne rejony Dolnego Śląska wreszcie wystartowały grzybem! W piątek 27 września…
Zakochałam się w Górach Bystrzyckich! Gdy pojechałam tam ostatnio, w niedzielę, przeżyłam jakąś wyjątkową magię. Ale to NAPRAWDĘ wyjątkową. Zrozumiałam że zmiana moich upodobań co do lasów i miejsc, na które jeżdżę na grzyby, jest prawdopodobnie nieodwracalna. Myślałam, że nic nigdy nie wyda mi się bardziej atrakcyjne i wyjątkowe niż mój Kosarzyn i moje lubuskie lasy, ale już sama nie wiem (co jest ze mną, do cholery, nie tak!?:)). Może chodzi o względy praktyczne. Na przykład taki Milicz (moja miłość…
Grzybobranie w Zawoi. Wreszcie, kurna, multum grzybów!
29 sierpnia 2019W drugiej połowie sierpnia we Wrocławiu trzy dni padał deszcz. Wow – co za szaleństwo! Ale grzybom to wystarczyło, żeby odbić się od dna (żywotne skurczybyki!). Po pracy zrywałam się w „okoliczne” lasy (Wałbrzych – 100 km od domu, Sobótka – 30 km), by robić rekonesans. Na weekend 24 i 25 sierpnia zaplanowałam wyjazd do Wałbrzycha oraz do Nowej Bystrzycy. Jednak jedno doniesienie na fejsbooku zdecydowało, że ostatecznie wylądowałam w Zawoi w Małopolsce: setki prawdziwków przemówiły do mojej wyobraźni w…
W tym roku zrobiłam sobie powtórkę grzybowego urlopu w górach, z tym że trochę wcześniej, bo w lipcu, a nie we wrześniu, jak w 2017. Jaka to była dobra odmiana po bezgrzybnych wypadach do lubuskich i dolnośląskich lasów! To Małopolska dała mi w tym roku pierwsze grzyby. Oto film z naszego kilkudniowego łażenia po lasach i po górach:) Harkabuz, welcome back;) Harkabuz, położony w Beskidzie Orawsko-Podhalańskim, odkryłyśmy w zeszłym roku z moją siostrą Olą. Pisałam o tym tu. Można więc…
Od kiedy mój wujek Adam S. powiedział mi w dzieciństwie, że jest las LEPSZY niż kosarzyński, Puszcza Notecka jawiła mi się jako niesamowite, mityczne wręcz miejsce. Nie wiedzieć czemu dopiero 30 lat później zdecydowałam się sprawdzić, jak się ma rzeczywistość do dziecięcych wyobrażeń. Może dlatego że lubię się trzymać tego, co znam I ciągle jeżdżę w te same miejsca. Bardzo trudno przekonać mi się do czegoś nowego. Albo dlatego, że i tak w każdym lesie szukam podobieństw do Kosarzyna. Jak…