Patrząc na doniesienia innych grzybiarzy, mogłoby się wydawać, że jak na czerwiec, jest nieźle. Grzybiarze z różnych rejonów Polski dumnie prezentują znalezione kurki, kozaki, kanie, borowiki ceglastopore, usiatkowane, a nawet szla-chet-ne!
Należę do kilku bardzo licznych grzybowych grup na facebooku i na mojej ścianie rzadko przebija się jakikolwiek post o tematyce innej niż grzybowa:) Więc grzyby widzę ciągle i czuję się wtedy jakby poddawana lekkim elektrowstrząsom. Bo co ktoś chwali się swoimi zbiorami, mam ochotę rzucić wszystko i lecieć do lasu, a z reguły siedzę wtedy przed kompem w pracy.
Sabina z córeczkami buszuje po opolskich lasach, u Leszka w Borach Dolnośląskich kurki i pierwsze prawdziwki, Paweł układa kółka z kozaków w Bukowinie Sycowskiej, Michał naciął pod Jarocinem, koszyki Piotra aż uginają się od ciężaru kujawskich kurek, Beti ma selfie z usiatkowanym:) Barb, Marta i Dorota też nie wracają z lasu z pustymi koszykami.
- Na bezrybiu i rak ryba? Ups. Na bezgrzybiu i suchy muchomór grzyb?
- Niezbyt imponująca zawartość koszyka po grzybobraniu:) Za to kot Asi ma świeżą trawę. A lubi.
- Zaczęły się już za to jagody. Mimo długotrwałych mrozów wiosną jednak są.
Przeglądam sytuację grzybową na portalu grzyby.pl i pomarańczowo (czyli że są tam grzyby) w pasie od północnego-wschodu aż na południowy-zachód. Jutro wyjeżdżam na wakacje na Hel i zgadnijcie co! Koło Gdańska i na Helu jedna wielka niebieska kropa! (czyli że grzybów tam nie ma).
- Niepocieszony wędrowiec;) Fot. Wojciech Kasperczyk
Czyżby dopadła mnie jakaś bezgrzybna klątwa?! Jakże marzy mi się full wypas grzybobranie, takie że aż ręce mi opadną od ciężaru prawdziwków:D
Smętnie mi się to pisze, ale przecież wypady na grzyby to nie zawsze kosze pełne grzybów. Więc głowa do góry, Marianno i inni niepocieszeni na razie grzybiarze.
- To mi się marzy. Tak było już nie raz, choć teraz trudno mi w to uwierzyć. Złamanej kurki nie mogę znaleźć…
A jak u Was? Piszcie, bom bardzo ciekawa Waszych przeżyć.
4 komentarze
Niestety, u mnie (Mazowieckie) posucha. We wtorek byłem w lesie, ale znalazłem tylko mocno nadżartego przez ślimaki (i zarobaczonego), bliżej niezidentyfikowanego grzyba o gąbczastym hymenoforze (obstawiam, że był to goryczak żółciowy). Pół godziny temu byłem w pobliskim zagajniku, i znalazłem 3 malutkie muchomory czerwieniejące (wszystkie miały dzikich lokatorów). Słabo, słabo. A śnią mi się po nocach takie czerwoniaki, że hej! Ziści się, jeszcze ze 2 miesiące;)
Ech, czyli nie tylko u mnie w Dolnośląskim słabo. Trzymam kciuki za szybkie ziszczenie się Twojego snu o czerwoniakach (a jakie to grzyby – kozaki?)!!!
Darz Grzyb Marianno! 🙂 Nieźle to opisałaś. 🙂 Faktycznie, w innych województwach koszą nieźle. U nas właściwe tylko w górach co nieco. Moje zeszłotygodniowe kółko kozaczkowe to fart i bardzo dobra znajomość terenu. 🙂 Na razie musimy uzbroić się w cierpliwość. Jak zawsze zresztą. 🙁 Ale będzie jeszcze dobrze. Musi być! 🙂 Ja jutro uderzam na jagody, ale najpierw przelecę jak diabeł tasmański po miejscach kozakowych. :-)))) Życzę udanego urlopu. W wolnej chwili skomentuję poprzednie wpisy. Serdeczności i do przodu! 🙂
Dzięki Paweł! Zawsze można liczyć na Twoje miłe i pokrzepiające komentarze:)
To trzymam kciuki za Twoje jutrzejsze jagody i też za kozaki! (coś tam mimo wszystko popadało od wczoraj, ale wcześniej były niemożliwe upały, więc ciekawa jestem czy coś znajdziesz).
Jasne, do przodu, wiem, że jeszcze “natniemy” i emocji będzie co niemiara:)
Dzięki za życzenia. Mimo mapki na grzyby.pl liczę jednak na jakieś grzyby na Helu. Tam są na prawdę fajowe lasy.
Pozdrawiam,
Marianna