GRZYBY

Wakacyjne kurki, czyli pieprznik dorwał się wreszcie do pieprzników

4 lipca 2017
Pieprznik

Trwa w najlepsze sezon na pieprzniki jadalne, znane bardziej jako kurki. W niektórych rejonach Polski występują teraz w masowych ilościach!

Z racji nazwy bloga czuję się niejako zobowiązana do poświęcenia pieprznikom posta, na bogato ozdobionego wypasionymi zdjęciami tych żółtych, fotogenicznych grzybów, ale wierzajcie – nie łatwo mi to zrobić, bo doprawdy nie mam szczęścia do tego akurat gatunku. I jakoś nigdy nie miałam.

Dziś będzie trochę przydługawo, bo wrzucam info z trzech grzybowych miejsc.

Kurki z widokiem na morze

Urlopowałam się niedawno na Helu i obok typowo nadmorskich atrakcji, nie mogłam sobie odmówić wypadu do lasu (dwa razy). Na Helu są wspaniałe lasy i można do nich pojechać rowerem, bo wzdłuż zatoki ciągnie się malownicza ścieżka rowerowa.

No więc ja pojechałam na grzyby, a mój mąż na rower i na jagody:)

Mimo wspomnianych wyżej doniesień o wysypie pieprzników, ja nie miałam tyle szczęścia. Natrafiłam na zaledwie jedno pieprznikowe miejsce. Aż dziwne, bo las wyglądał mega obiecująco, a i warunki pogodowe wydawały się wyjątkowo sprzyjające.

Zabawne, bo wpadłam na te kurki dokładnie w chwili, gdy gadałam sama do siebie: „o, tu mogłoby rosnąć coś fajnego”. Często tak mam, że jak wypowiem grzybowe życzenie na głos, to natychmiast się materializuje.

Niemniej jednak dwie jajeczniczki „na małych” kurkach na Helu pożarłam.

Kurki kujawsko-pomorskie

Nie podłamałam się, bo liczyłam na to, że „wyżyję się” kurkowo w jakimś lesie w drodze powrotnej z Helu do Wrocławia. Google maps, największa zielona plama, w najmniejszej możliwej odległości od trasy i wybór miejsca padł na okolice Warlubia. Chwała moim chłopakom za to, że wypuścili mnie z auta, mimo perspektywy kolejnych sześciu godzin w trasie. Wygląda na to, że pogodzili się już z tym, że mają do czynienia z beznadziejnym przypadkiem.

Lasy na pograniczu województwa pomorskiego i kujawsko-pomorskiego szalenie mi się podobają! Bardzo podobne do zielonogórskich: iglaste, z piaszczystym, bezchaszczowym podłożem. Chciałabym się z nimi kiedyś na spokojnie bliżej zapoznać.

I choć znowu znalazłam tylko ze dwie garstki kurek oraz parę innych niejadalnych grzybów, to i tak spędziłam w lesie cudowne półtorej godziny, do czasu gdy wyrzuty sumienia kazały mi wracać do auta. Zresztą czuję, że mogło tam być o wiele więcej grzybów. Gdybym tylko miała szansę je odkryć!

Kurki kosarzyńskie

Siostra Ola donosi mi dzisiaj, że w Kosarzynie z grzybami też nieszałowo. Tylko kurki i to mało. Trzeba się nałazić, żeby cokolwiek nazbierać. A liczyłam na to, że w najbliższy weekend poszalejemy razem po lesie. Ale kto to tam wie, w końcu do weekendu jeszcze całe 3 dni…:)

I mi wcale nie chodzi o te ilości, o posiadanie grzybów, o zjedzenie ich, zamrożenie czy inne zabezpieczenie na przyszłość. Chodzi o … szukanie grzybów. Napawanie się. Po prostu jaranie się znalezieniem. Ech, te grzyby nie dają mi spokojnie żyć:)

You Might Also Like

4 komentarze

  • Reply megalo 12 lipca 2017 at 19:57

    Jak byś chciała SUPER-wypasioną miejscówkę kurkową koło Chojnic to służę (priv).

    • Reply pieprznik 12 lipca 2017 at 21:50

      Ba, no pewnie, że chcę! Mowa o Chojnicach w pomorskim?
      Miłego wieczoru:)

  • Reply megalo 12 lipca 2017 at 22:22

    Napisz do mnie, opiszę Ci szczegółowo

  • Skomentuj

    Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.