Końcówka roku sprzyja podsumowaniom. Cóż to był dla mnie za fenomenalny grzybowo rok! Nowe miejsca, nowe poznane gatunki grzybów, nowe zjedzone gatunki grzybów, nowe znajomości, masa doznań, olbrzymia różnorodność pod każdym względem!

Z radością zanurzam się teraz w katalogi ze zdjęciami z poszczególnych miesięcy, żeby odkopać z zakamarków pamięci poszczególne, najważniejsze przeżycia grzybowe 2019.

Styczeń

Pierwszy raz znalazłam płomiennicę zimową. Od razu uznałam, że to jeden z najbardziej wdzięcznych do fotografowania grzybów.

Luty

Kiedy w 2016 roku zaczęłam prowadzić pieprznika i poznałam wielu innych grzybiarzy, przekonałam się, że grzybową pasję można realizować nie tylko od sierpnia do października. W lutym, kiedy tylko mogłam jeździłam do wrocławskich parków albo wypuszczałam się dalej: do Milicza, czy do Kosarzyna.

Marzec / Kwiecień

W tych miesiącach, kiedy tak pięknie i dynamicznie rozwija się wiosna, oddałam się głównie swojej drugiej pasji: makrofotografii kwiatów.

Maj

Maj to była dla mnie grzybowa torpeda!

  • Znalazłam swoją pierwszą piestrzenicę kasztanowatą
  • Także pierwsze smardze stożkowate i naparstniczki czeskie w naturze (nie wspominając o dziesiątkach smardzów rosnących na wrocławskich skwerach obsypanych świeżą korą)
  • Dzięki uprzejmości kolegi, poznałam stanowiska i zapach gęśnic wiosennych (ale nie smak, nie odważyłam się), a także uszaków bzowych
  • Bardzo wcześnie, bo 9 maja, namierzyłam koźlarze czerwone i to… we Wrocławiu 😀
  • W drugiej połowie maja sezon nabierał rumieńców z każdym kolejnym dniem. Jeszcze w maju trafiłam na pierwsze borowiki ceglastopore, usiatkowane czy muchomory. Maj, ten cudny miesiąc, w którym dzień kończy się w nocy, pozwalał mi na szalone jeżdżenie do lasu prawie każdego dnia po pracy, nie mówiąc o weekendach😉

Czerwiec

W czerwcu grzyby bardzo wyhamowały. Nie zaprzestałam jednak wędrówek po różnych lasach, które zaowocowały choćby pierwszymi pieprznikami jadalnymi, czy muchomorami twardawymi i czerwieniejącymi. Szarpnęłam się na wyjazd w Bieszczady! Upalne i… beznadziejnie bezgrzybne.

Lipiec

W lipcu zaczął mnie trawić niepokój, że jednak powtórzy się sytuacja z 2018, kiedy to upały i brak deszczu wykończyły grzybnię. Czyżby majowy urodzaj niepotrzebnie narobił nam, grzybiarzom, nadziei? Pozostał smak leśnych malin i jagód oraz… czekanie.

Sierpień

W sierpniu obiecująca odmiana! Po pierwsze wspaniały, sentymentalny wyjazd do Zawoi, którą tak bardzo kochał mój tata. Wyjazd na początku niezbyt obiecujący, okazał się grzybowym wypasem. Pierwsze, satysfakcjonujące zbiory borowików szlachetnych, przeplatane nieprzyzwoitymi wręcz ilościami borowików ceglastoporych. Do tego zapoznanie z pieprznikami ametystowymi.

W Zawoi pierwszy raz zapragnęłam ułożyć grzybową kompozycję, tak mi się to spodobało, tak mnie chwyciło za serce, że… już nie odpuściło.

Sezon grzybowy 2019
Kosz grzybowy po wielokilometrowym spacerze, ze zgubieniem się, w Zawoi:)
Sezon grzybowy 2019
Pierwsze konkretne prawdziwkobranie, w Zawoi

W sierpniu po raz pierwszy skosztowałam żółciaka siarkowego😊 Z dębu w mojej własnej dzielni.

I w końcu w sierpniu, tak bardzo „zażarło” między mną a lasem w Nowej Bystrzycy, że stał się to mój ukochany las sezonu. Tak ułożyłam pierwszą, naprawdę śliczną grafikę grzybową.

Wrzesień

Wrzesień to przede wszystkim bardzo udane wypady do lasów Gór Bystrzyckich i Karkonoszy. Nizinne lasy Dolnego Śląska czy Lubuskiego niestety bezgrzybne, zbyt wymęczone suszą. Góry Dolnego Śląska ratowały sytuację i to nie w byle jakim stylu. Ratowały ją spektakularnie. Nigdy nie zawodziły. W Szklarskiej Porębie przede wszystkim prawdziwki, w Nowej Bystrzycy prawdziwa różnorodność gatunków. Z nowych dla mnie okratki australijskie, sromotniki smrodliwe i kolczaki obłączaste. Szczególnie upodobałam sobie wysmukłe i dorodne egzemplarze koźlarzy czerwonych. Zawsze wracałam do tego topolowego lasku z drżeniem serca.

Sezon grzybowy 2019
Borowiki szlachetne Szklarskiej Poręby

We wrześniu pojechałam też na zlot grzybiarzy w Kaszuby. Był to trzeci zlot grzybiarzy grupy Grzyby, Grzybiarze, Grzybobranie. Jak cholernie miło było poznać w realu ludzi, których dotąd znałam tylko z facebooka! Zlot, który grzybowo zaczął się dość kiepsko, rozkręcił się tak fenomenalnie, że aż nieprzyzwoicie. To trzeba być mną, żeby na taki zlot nie wziąć suszarki do grzybów 😀

Sezon grzybowy 2019
Grzyby znalezione na zlocie grzybiarzy w Kaszubach

Dzień przed wyjazdem w Kaszuby nagrywałam materiał o mojej pasji do układania grzybowych kompozycji do Teleexpressu. Został wyemitowany nazajutrz, obejrzałam go w aucie.

Pod koniec września wystartowały wreszcie nizinne lasy Dolnego Śląska, a w ślad za nimi lasy lubuskie.

Kosz grzybów
(Nowy) kosz grzybów kolorowych grzybów <3
Sezon grzybowy 2019
Grzyby z Borów Dolnośląskich, początek października

Zrozumiałam, że jednak kocham smak siedzunia sosnowego, vel szmaciaka gałęzistego (i był to jedyny z nowych grzybów, które spróbowałam w tym roku, który mi tak naprawdę smakował).

Październik

Na początku października zaliczyłam w Zielonej Górze istne podgrzybko-kosą-branie. Nie pamiętam takiego wysypu podgrzybków. Pięknych, młodych i zamszowych. W rzeczywistości nie nazbierałam oczywiście zbyt wielu, bo przy moich wiecznych przerwach na robienie zdjęć i nagrywanie filmów, nie jest to możliwe. Poza tym mi nie zależy na ilości, chyba że ilości do „emocjonalnego nachapania się”.

Sezon grzybowy 2019
Podgrzybki okolic Zielonej Góry, istne szaleństwo wtedy było

A zaraz po tych ekscesach w lubuskim, przeniosłam się na dwa tygodnie do Beskidu Niskiego. Tam rydze, rydze i jeszcze raz rydze. Do tej pory rydze to była w moim życiu rzadkość. Jak widzę, niewiele straciłam, mi rydze nie smakują za bardzo, choć uchodzą za taki rarytas 😀

Sezon grzybowy 2019
Rydze Beskidu Niskiego
Sezon grzybowy 2019
Rydze Beskidu Niskiego, w towarzystwie, jak to u mnie;)

Natomiast po kilku dniach szukania, fotografowania, filmowania i przerabiania rydzów, zaczęłam chodzić po lesie wolniej i uważniej, i zwracać uwagę na inne grzyby, i jak się okazuje, natrafiłam na kilka ciekawych, w tym i rzadkich, gatunków.

Wypad w Beskid Niski piękny.

Listopad

Odkryłam nowe, urocze miejsce, a jest nim Złoty Stok, otoczony zjawiskowymi lasami bukowymi. Zapewne wrócę tam w sezonie po prawdziwki. A może nawet i szybciej, np. na rozeznanie smardzowe.

Grudzień

Zajęłam się wydaniem, promocją i sprzedażą pieprznikowego kalendarza ze zdjęciami moich ukochanych kompozycji grzybowych (brzmi to o wiele bardziej ambitnie, niż było w rzeczywistości, ale pierwsze koty za płoty :P).

A w weekendy poszukuję złotej trójcy grzybów zimowych (płomiennicy zimowej, uszaka bzowego i boczniaka ostrygowatego), w celu przede wszystkim fotografowania uszaków, do których mam – nie wiadomo czemu – jakąś dziwną pasję zdjęciową.

Sezon grzybowy 2019 w pigułce

Odwiedzone miejsca: parki i lasy Wrocławia, Jelcz Laskowice, Milicz, Sobótka, Bory Dolnośląskie, Kosarzyn, Zielona Góra, Gubin, Bieszczady, Kaszuby, Zawoja, Beskid Niski. To tak w skrócie oczywiście.

Zjedzone nowe dla mnie grzyby: żółciak siarkowy, kolczak obłączasty, płomiennica zimowa, boczniak ostygowaty, rydze (może jadłam z raz w dzieciństwie wcześniej, ale nie pamiętam, teraz to było jedzenie świadome, z zapamiętaniem smaku :D), siedzuń sosnowy też praktycznie jakby pierwszy raz, wcześniej dziabnęłam bez pasji jakiś kawałek, który zmerdałam z innymi grzybami.

Nowości: graficzki grzybowe, kalendarz. Teleexpress.

Bliscy, którzy mi towarzyszyli w lesie: Wojtek, Ola, Jasiu, Helena, koleżanki i koledzy ze zlotu. A jakie cudowne były te godziny przegadane w kuchni z Kasią w Barnilce, kiedy psioczyłam na swoje rydze. Love you Guys! <3

Ukochany las: w Nowej Bystrzycy.

Poczytajcie też: sezon grzybowy 2019 według Pawła Lenarta 😊 Część pierwsza / część druga.