Cholera, wierzyłam, że dziś zapełnię te cholerne dwa kosze grzybami.

Pojechałam tam, gdzie autochtoni zbierają już w tym roku „po 100 na godzinę”, albo „84 ceglasie i 43 prawdziwki”. Pod Jelenią Górę, która w tym roku grzybowo wymiata.

Deszczowy dzień

Pogoda nie nastrajała do spacerów, a co dopiero do dalszych wyjazdów i szwendania się przez cały dzień po mokrym lesie, ale my grzybnięci mamy inaczej 😀 Mój mąż się poświęcił, i mimo że grzybnięty nie jest – dzielnie pojechał.

Cały boży dzień bezlitośnie lało, kurtki mokre, dżinsy mokre, chusteczki higieniczne mokre, aparat mokry, grzyby mokre i obślizgłe. Ręce też mokre i obślizgłe 😀 Ścieżki w pierwszym lesie zamieniły się w rwące strumienie! Kalosze robią robotę, ja się już bez nich nie ruszam. Jedynie stopy miałam po wszystkim suche 😀

Różnorodnie, ale ilościowo biednie!

Wśród napotkanych gatunków dziś mój pierwszy w życiu mądziak psi, nasycenie pomarańczowy, świeżutki żółciak siarkowy – jedyny słoneczny akcent dzisiejszego dnia, borowiki ponure, borowiki ceglastopore, gołąbki, czubajki gwiaździste, maślaków żółtych „od zarąbania” iście! A do tego…

Pierwszy borowik szlachetny i pierwsze pieprzniki jadalne

Takie kombo mi się dziś przydarzyło. Szkoda że w tym deszczu i tak bez klimatu do robienia zdjęć, ale są to znaleziska zasługujące na uznanie:) Pieprzniki malusieńkie kurczaczki jeszcze.

Wszystkiego mało. Pan na parkingu (lokals – grzybiarz) mówi, że grzybów nie ma. Doniesienia w internecie mówią coś zupełnie innego.

Rudawy Janowickie
Rudawy Janowickie, miały być grzybowo bajeczne 😀
Borowik szlachetny
Mój pierwszy borowik szlachetny sezonu 2020
Mądziaki psie
Kolejne leśne smrody do kolekcji: mądziaki psie
Kosz grzybowy
Kolorowy kosz grzybowy

Wczoraj byłam pod Miliczem

Tam to dopiero kicha 😀

Jedyne znalezione grzyby to kilka goryczaków żółciowych, potocznie zwanych „szatanami”. Niektórzy twierdzą, że są łudząco podobne do borowików, dla mnie nie są, rozpoznaję od razu bez pudła. Ten grzyb nie powoduje u mnie bowiem szybszego bicia serca:)

Jeśli ktoś jednak daje się nabierać na sztuczki „szatana”, zwróćcie przede wszystkim uwagę na różowawy spód jego kapelusza.

Są niezwykle gorzkie, czytałam że dodanie choćby jednego zepsuje cały gar grzybowej potrawy.

Goryczaki żółciowe
Zaczynają się już goryczaki żółciowe. Faktycznie bardzo gorzkie! Polizałam;)

Podsumowując weekendowe przeżycia na grzybach: najlepiej było we Wrocławiu w Lesie Mokrzańskim:)