GRZYBY

Bory Dolnośląskie: sytuacja grzybowa w drugiej połowie sierpnia

20 sierpnia 2017
Bory Dolnośląskie

Oczywiście mówimy tu o całkiem subiektywnej ocenie sytuacji grzybowej, według mnie:D Bo niektórzy z Borów Dolnośląskich prawdziwki wynoszą koszami!

No a ja, widząc, że takie rzeczy się dzieją, musiałam pojechać i przekonać się na własnej skórze. Tym bardziej, że w ostatnich dniach trochę popadało.

Mały rys historyczny, czyli jak odkryłam Bory Dolnośląskie

Bory Dolnośląskie odkryłam kilka lat temu. Chciałam wtedy znaleźć nowe, fajne lasy, podobne do kosarzyńskich, ale bliżej. Pojechałam z Wrocławia A4ką, która potem rozwidliła się w A18tkę i z tej A18-tki zjechałam zjazdem Świętoszów / Lubań. Skręciłam na Świętoszów. Potem już zawsze skręcałam na Lubań:) W stronę Zamku Kliczków. Miejscówka znajduje się jakieś 130 km od mojego domu, czyli bliżej niż Kosarzyn.

Właściwie od razu za skrętem można zatrzymać się przy drodze i pójść w las, zarówno na lewo od szosy, jak i na prawo. Ja wolę zagłębić się w las po prawej stronie.

Bory Dolnośląskie w sierpniu 2017

Gdy wyjechałam wczoraj z domu, pomyślałam:

Stop! Muszę wrócić po drugi koszyk! Albo dobra, mam torbę papierową, to najwyżej przesypię.

Zaczęło się bardzo dobrze! Kurki, cudnie rosnące na ścieżce, czyli tak jak lubię najbardziej. Chwilę potem Wojtek z triumfem zawołał mnie na podziwianie dwóch prawdziwków. Zazdro totalne, ale byłam pewna, że zaraz się odkuję i pokażę mu, kto jest królem lasu!
No i pokazałam, bo wszystkie kolejne prawdziwki, w ilości sztuk 9, znalazłam już ja, ale on ich nie uznał, bo były robaczywe.

Jakoś w kuchni nie zobaczymy tych Twoich prawdziwków

wyzłośliwiał się, ale co tam, rozumiem gorycz jego porażki:)

Dobrze, że kurki dopisały do końca. To doprawdy mój najlepszy sezon kurkowy ever!

Co poza grzybami

  • 1. Kwitnie już wrzos. Jesień!
  • 2. Pokładanie się na glebie po deszczowej nocy skutkuje łażeniem po lesie w mokrych ciuchach, czego nie cierpię! Mój syn na przykład nie znosi dotyku „misiowych” dresów, dostaje od tego gęsiej skórki. Ja ponad wszystko nie lubię mieć na sobie czegoś mokrego.
  • 3. Aż czerwono od dojrzałych borówek.

Co z tymi wypasionymi grzybobraniami, że aż mi się uleje z przesytu?!

Najlepsze grzybobranie sezonu 2017 jeszcze przede mną. Wiem to. Może z siostrą w Kosarzynie w ostatnim tygodniu sierpnia? A może w Tatrach we wrześniu?

You Might Also Like

12 komentarzy

  • Reply Justyna 21 sierpnia 2017 at 09:15

    Zazdroszczę Pani;) ja po wyjściu z lasu wyglądam jakbym była świadkiem tornada, a Pani tak ladnie

    • Reply pieprznik 21 sierpnia 2017 at 10:38

      Dzięki, ale to chyba tylko z daleka tak wygląda:)

      Miłego dnia:)

  • Reply Wojtek 21 sierpnia 2017 at 15:46

    Prawdziwków w kuchni nie zobaczyliśmy tym razem 🙂 ale kurki wyszły Ci wyśmienicie

    • Reply pieprznik 21 sierpnia 2017 at 15:55

      Znowu się udało. Żyjemy.
      A prawdziwki oddane na szczytny cel;)

  • Reply tadeusz 21 sierpnia 2017 at 16:20

    Również od kilku lat jeżdżę w bory ale pociągiem, wysiadam w Studziance ( przepiękna stacyjka).Jak sypną grzyby to w kilka godzin pełny koszyk. Z Głównego do celu 106 km, a po zachodniej stronie piękna pustynia. Czas podróży to tylko 90 min. Przyjemna lektura Twojej strony. Serdecznie pozdrawiam

    • Reply pieprznik 21 sierpnia 2017 at 16:31

      To odwiedzę Studziankę:)
      Cieszę się, że podoba Ci się moja strona, zapraszam na kolejne posty:)
      Życzę udanej reszty sezonu. Póki co bez szału, prawda?

  • Reply Paweł Lenart 23 sierpnia 2017 at 08:50

    Darz Grzyb! 😉
    No i jak tu się nie nakręcić na las i grzyby po TAKIM wpisie? Nie da się! ;))
    Marianno – ja także kocham Bory, odkryłem je na przełomie 1999/2000 roku. Jako grzybiarz pociągowy, zacząłem od m.in. Zebrzydowej, Zagajnika i Węglińca, ale szybko przestawiłem się na wspomnianą przez Tadeusza Studziankę (stacja w środku lasu, czasami pociąg jeszcze nie ruszy dalej, a już mam podgrzybka lub prawdziwka) ;)) i stację dalej – Leszno Górne, gdzie mam swój wspaniały i niepobity do tej pory rekord prawdziwkowy z września 2001 roku (668 sztuk w 4,5 godziny). Jakbyś widziała mnie, jak ja wtedy wyglądałem… Ręce z zawiasów mało nie wyskoczyły, ale gęba cieszyła mi się jak małemu dziecku, które dostało upragnioną zabawkę. 😉
    Już wtedy miałem ciężkie objawy GRZYBICY LEŚNEJ. ;-)))))))))))))

    Wasze zdjęcia z Borów śliczne! 😉

    I najważniejsze, że pieprznik po raz kolejny nazbierał pieprzników. 😉

    Jeszcze w sprawie przemoczenia w lesie. To temat na odrębną historię. Kilka razy w życiu tak mnie zlało w lesie, że nie miałem nic suchego na sobie. Ale za to są wspomnienia i emocje. 😉

    Pozdrawiam Was serdecznie i także nie mogę się doczekać jesiennego sezonu grzybowego A.D. 2017! DARZ GRZYB, PIEPRZNIK I LAS! 😉

    • Reply pieprznik 23 sierpnia 2017 at 14:01

      Pawle, myślę, że gdyby zorganizować Ms & Mr mokrego grzybowego podkoszulka, to było by to mocno konkurencyjne do zbliżającego się eventu w Węglińcu:)

      Skoro i Ty polecasz Studziankę, muszę to miejsce obadać asap.

      Darz Grzyb!

  • Reply Morfeusz 25 sierpnia 2017 at 03:56

    U mnie (Mazowieckie) w sierpniu grzybów brak całkowity. Nawet muchomora nie idzie spotkać. Czekam na czernidłaki kołpakowate na podwórku, bo lada moment wrzesień:)

    • Reply pieprznik 25 sierpnia 2017 at 08:21

      Szkoda. Może rzeczywiście we wrześniu będzie lepiej. My grzybiarze od września oczekujemy wiele!
      Ciekawa jestem smaku czernidłaków. W tym roku chyba spróbuję:)
      Z grzybowymi pozdrowieniami!

  • Reply marcin 4 września 2017 at 19:09

    Chetnie bym pozbieral z pania takie grzybki , nawet te z czerwona parasolka 😀

    • Reply pieprznik 4 września 2017 at 20:27

      Hm, z czerwoną parasolką lepiej nie zbierać:)

    Skomentuj

    Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.